środa, lipca 01, 2009

Bańki mydlane

Dzieci dostały bańki mydlane. Mała buteleczka z płynem i z nakrętką połączoną z kółkiem do puszczania baniek.

A: Tylko trzymajcie tak, żeby tego nie wylać! Bo jak wylejecie to mama nie ma więcej płynu i nie będzie baniek!
O: Hurra, bańki, bańki!
S: Dobra, nie wylać!

Seweryn robi dwa kroki, potyka się o kamień, pół płynu ląduje na chodniku. Kątem oka spogląda na mnie czy zanotowałam fakt

A: Co, już ci się wylało?
S: yhmmm
A: No trudno, ale teraz już bądź ostrożny, dobra?
S: dobra.

Odwracam się, mijają 3 sekundy, słyszę za plecami rozdzierający krzyk i płacz. Odwracam się znowu. Seweryn stoi i wrzeszczy, Olgierd stoi naprzeciw niego. Obydwoje mają otwarte buteleczki z płynem do baniek. Podejrzenie jest oczywiste, Olgierd chlusnął Sewerynowi płynem w oczy. Biegnę do nich

A: Olek, wlałeś mu to w oko? Wlałeś?
O: To nie ja!
A: A co się stało? Seweryn mów, co się stało?
S: Aaaaaa!!! Ja sam!!! Aaaaaa!
A: O matko, jak to sam - trzymam go już pod pachą i biegnę do łazienki płukać mu to oko

Jak można wlać sobie samemu płyn do baniek do oka? Otóż można próbować zajrzeć do butelki, ale bynajmniej nie nachylając głowę i zaglądając, raczej podnosząc butelkę i odwracając ją wprost nad okiem!

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Bańki to mój sprawdzony sposó na rozrywkę. Zuzia prawie trzylatek bardzo chce już sama obsługiwać sprzęt, ale ni cholery jej to nie wychodzi. Przykłada sobie kółko wprost do buzi i zamiast dmuchać, wciąga powietrze. Ehhhh. Za to ja wpadłam już w taką rutynę, że robię to lepiej niż maszyna do baniek:)
Aśka