Dzieci dostały bańki mydlane. Mała buteleczka z płynem i z nakrętką połączoną z kółkiem do puszczania baniek.
A: Tylko trzymajcie tak, żeby tego nie wylać! Bo jak wylejecie to mama nie ma więcej płynu i nie będzie baniek!
O: Hurra, bańki, bańki!
S: Dobra, nie wylać!
Seweryn robi dwa kroki, potyka się o kamień, pół płynu ląduje na chodniku. Kątem oka spogląda na mnie czy zanotowałam fakt
A: Co, już ci się wylało?
S: yhmmm
A: No trudno, ale teraz już bądź ostrożny, dobra?
S: dobra.
Odwracam się, mijają 3 sekundy, słyszę za plecami rozdzierający krzyk i płacz. Odwracam się znowu. Seweryn stoi i wrzeszczy, Olgierd stoi naprzeciw niego. Obydwoje mają otwarte buteleczki z płynem do baniek. Podejrzenie jest oczywiste, Olgierd chlusnął Sewerynowi płynem w oczy. Biegnę do nich
A: Olek, wlałeś mu to w oko? Wlałeś?
O: To nie ja!
A: A co się stało? Seweryn mów, co się stało?
S: Aaaaaa!!! Ja sam!!! Aaaaaa!
A: O matko, jak to sam - trzymam go już pod pachą i biegnę do łazienki płukać mu to oko
Jak można wlać sobie samemu płyn do baniek do oka? Otóż można próbować zajrzeć do butelki, ale bynajmniej nie nachylając głowę i zaglądając, raczej podnosząc butelkę i odwracając ją wprost nad okiem!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


1 komentarz:
Bańki to mój sprawdzony sposó na rozrywkę. Zuzia prawie trzylatek bardzo chce już sama obsługiwać sprzęt, ale ni cholery jej to nie wychodzi. Przykłada sobie kółko wprost do buzi i zamiast dmuchać, wciąga powietrze. Ehhhh. Za to ja wpadłam już w taką rutynę, że robię to lepiej niż maszyna do baniek:)
Aśka
Prześlij komentarz