Oczywiście już ich nie ma. Zostały skonsumowane w trybie niemalże natychmiastowym. Ale chciałabym powiedzieć mamom, którym przyjdzie do głowy podobny pomysł, że kluczem do sukcesu są TĘPE noże, stosowna ilość wałków (po jednym dla każdego rozbójnika) i NIEWIELKA ilość ciasta. Ciasto w nadmiarze ląduje na podłodze w obłokach mąki. Zresztą obłoki mąki są wszędzie. Bójki o wałek stanowią także nieodzowny fragment procesu smażenia. Ale widać światełko w tunelu: jeszcze
trochę i może zechcą posprzątać po sobie?? Albo przynajmniej odechce im się wkładać rączki razem z ciastem na gorący tłuszcz ;-)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz